[blog] O miłości słów kilka- czyli Ja, Ona i Efekt Motylka
Chyba najdłuższy mój wpis, ale już pracuję nad nowym. Oczywiście, kiedy byłem przy początku pisania, a palce bolały jak nie powiem co, zrozumiałem, że jest to temat nie do opisania w całości. A tylko całościowy opis wszystko wytłumaczy. Ale starałem się jak mogłem. Miłego i długiego czytania ;].
Kod:
To będzie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi artykuł, więc pewnie dziś( 13.05.10 - 18:40) go nie napiszę.
Tak, po poprzednim wpisie, o wielkości i pustce, który to właśnie skończyłem( http://www.forum.druga-strona.pl/blogs.php?eid=15 dodałem końcówkę ^^) miałem zrobić ogólny wpis o zmianach. Ale jest jeszcze jeden czynnik, który również BARDZO wpłynął na moje zmiany, dlatego opiszę go oddzielnie.
Miłość. To czy ją przeżyłem, przezywam, czy może nigdy tego nie czułem.
Tutaj tez wytłumaczę tytuł. Jak pierwsze rzeczy rozumiecie(chyba ;P), teraz drugie. Rym świadomy. To widać. Ale co ma EM do miłości? Wiele, bo te niespodziewane reakcje zmieniły całe moje życie. Zniszczyły, że tak powiem. Ale teraz tłumacz zmiękczenie. Po pierwsze: rym. Ale po drugie, najważniejsze: kiedy kogoś nienawidzicie, to zamiast wyzywać, możecie bardzo zmiękczać, co nie? A EM to zjawisko meteorologiczne(z początku EM miał tłumaczyć, czemu nie da się przewidzieć dokładnie pogody. Dopiero potem dodano go do teorii chaosy, wg której chyba funkcjonuje świat[tak zaczynam sądzić]) którego tak nie cierpię, że.. nie ważne.
Dobra, przechodzimy do rzeczy:
O! Mamy 19:18, sorry, dosyć długo gadałem z 'moja lubą' i tak się pokłóciliśmy, że mam temat na jeszcze 2 godziny czytania. Kolejne negatywne skutki efektu działają. Cały humor straciłem, ale postaram się dopisać do momentu teraźniejszego i jutro od tego dokończę.
20:47, aż musiałem wyjść po kłótni by co nieco przemyśleć i muzy na świeżym powietrzu przesłuchać(nie, nie palę i nigdy nie mam zamiaru truć się tym świństwem- świeże powietrze dobrze na mnie działa). Wróciłem, jeszcze gorzej jest, ale nadal nie zacząłem tematu... heh. Ja będę pisać, a wydarzenia będą się dziać. Dobra, dzisiaj nie dodam tego na bloga, tylko będę pisać xD.
Zanim zaczniemy od większych rzeczy opiszmy małe: zauroczenia.
4kl podstawówki. Żyję ocenami. Mam paru kumpli. Dobrze jest. Do klasy przybywa debil. Pewnego dnia w szatni zdradza MI(i tylko mi) swój 'sekret'.
Zakochał się w jednej... powiem wam, nie znacie Jej danych to nie napadniecie ;]. No to zakochał się w Adze(Aga, nie Ada).
Aga była całkiem ładną, mądrą laską. Była tez autorytetem- wszystkie dziewczyny z klasy za nią biegały. Wtedy po raz pierwszy zwróciłem na nią uwagę. Tak, uważałem to za wielka miłość. Super. A jak chciałem z nią do gimnazjum pójść, choć bałem się zagadać. xD. Ale to nie jest rozmowa o niej. Dużo by o niczym gadać xD.
Gimnazjum. Piękne czas... hej! OKROPNE!
Ale dobra, jakoś żyję itp.
No i w gim(czyli teraz) miałem dosyć długie zwolnienie z WF lekarskie. Parę ładnych miechów nie ćwiczyłem a patrzyłem. Oczywiście na 'fajną dupę' Sandrę, no i na jedną taką. Anię. Ania chodziła ze mną do podstawówki, ale do innej klasy. Dopiero w gim ten sam profil mamy ^^. Nie wiem, co dokładnie mi się w niej spodobało. Nagle zaczęła mi się śnić. Było to dziwne...
Potem jedna Kinga z klasy(która chociaż wierzy z boga, to nie wierzy w kościół, więc zamiast na religię chodzi ze mną na etykę, więc dobrze między nami jest) spytała co bym jej powiedział o Michale(kolega z klasy), bo jej się spodobał. Ogólnie mam trzec... dwóch kumpli w nowej klasie. Tzn, takich 'głównych'.
Michał, Szymon, no i oni przyjaźnią się z jednym takim Kamilem(z ich klasy z podstawówki), więc niby ja też, choć uważam, że jest lekko... fajny chłopak, ale wolno kuma.
Ja szybko odpowiedziałem Kindze, że spoko, ale czy ona by mi nie mogła powiedzieć czegoś o Ani. Ona, że spoko itp, itp. Wracając dziwiłem się jak cholera skąd nasunęło mi się to pytanie i dlaczego je powiedziałem. Nic do niej(chyba) nie czułem. Po za tym, w sytuacji z Agą nikomu o tym co czułem nie mówiłem. A tu taki myk.
Ogólnie Kinga mi nie wiele pomogła. A ja jej :/.
Piątek. Ostatnia lekcja. Biologia. Michał gada z Anią, po czym biegnie do mnie pytać się/wypytać o coś. Zauważyłem z kim gadał i nagle nasunęła mi się naiwna nadzieja. Hah. Odpowiadał na biologii do Ani na kartkach podając przez cała klasę. Ona siedzi z tyłu. My z przodu. Zabrałem mu kartkę i napisałem(pamiętam Big Grin):
"Jeżeli chcesz coś o mnie wiedzieć, to pisz do mnie, nie do niego. Michał zrobi wszystko za paczkę chipsów".
Z tego co się dowiedziałem Ania bawiła się w swatkę(co później rzuciła twierdząc, że jest w tym beznadziejna). Swatał Kingę i Michała, oraz mnie i... Julkę. Jedną dziewczynę z klasy, która się we mnie do dziś buja i czego nie znoszę. Niska, pryszczata fanka WoW z nadwagą(lekką, żeby nie było, że super wredny jestem) i anormalnymi piersiami. Dosłownie. W dodatku żyła WoW'em, że tak powiem. Ale nvm.
Skłamałem. Biologia jest ostatnia, ale dla klasy. Z klasy ja i Kinga mamy jeszcze etykę potem. No i po etyce gadałem sobie z Kingą. Dostałem fon Ani i jakieś tam info. Tyle. Potem w domu pisałem z nią cały weekend przez nk, potem nktalka. Dla niej włączyłem ponownie gg, choć strasznie od tego syfu stroniłem po jednym nie miłym zdarzeniu.
W poniedziałek wreszcie zagadałem na żywo. Tak, to było... hmm... ciekawe ^^.
Wtorek. Dowiedziałem się, że Szymon kocha się w kimś na 'A'. Po małej psychorozmowie wiedziałem już w kim- Ani. Ale było to to samo co ja i Aga. Czasem parę słów na gg wymieniali. No, on był o krok dalej, miał opis "KCA". ;].
Ale to ja zagadałem Anię. On szybko zadał pyt, czy też mi się ta podoba. Nie chciałem biedaka straszyć, więc powiedziałem, że to TYLKO przyjaźń z podstawówki. Ale tak nie było.
W piątek ustaliłem, że odprowadzę Ją w poniedziałek i zobaczę gdzie mieszka. Powiedziała, że spoko, tylko, że ma zajęcia dodatkowe(kółka), ale mi to nie przeszkadzało, mogłem na te kółka pójść. "Odprowadzić" ją i zobaczyć gdzie mieszka przyszło mi trochę wcześniej.
Sobota. Gadam z Anią na gg(tak! Uruchomiłem ponownie ten syf!!!). Godzina 16. Ania kończy, bo wychodzi. Chce się z kumplem spotkać, że niby dawno miała, no i teraz może. Na mój objaw smutku zaprosiła mnie tam. Pod naszą szkołę.
Trochę się bałem. A to, że będzie to licealista. A to, że z TZN'u(niezbyt dobra szkoła. Prawie same dresy z niej wychodzą), a to, że Jej chłopak. No, ale potem było fajnie ;].
Przyszedłem na 16:30, jak się zmówiliśmy. Czekałem. Przedtem kupiłem dwa lizaki, które ta uwielbiała xD. No to czekałem, aż przyszła. Dałem jej 'do ssania' xD i poszliśmy sobie pochodzić, bo Kamila(z TZN'u) nie było jeszcze. Dużo gadaliśmy i w ogóle. Przyszedł Kamil, miły chłopak, dużo się działo, ale nie jest to też artykuł o wszystkich moich wyjściach z Anią ze szczegółami. No to dalej Kamil poszedł, ja odprowadziłem Ją i pobiegłem do domu... pisać z Nią dalej ^^.
Dodam, że Ania poznała go jadąc w autobusie przez rozmowę przez bluetootha. Jechali do tesco xD.
Było dobrze. Bardzo dobrze. Z Kamilem byłem kumplem. On miał dziewczynę i nie chciał z Anią chodzić. Pomagał mi.
Powiedział, że rozmawiał z nią, i że gdyby nie OB(chłopak za którym latała, itp itd, tylko o nim gadała. Ale z nim nigdy. Starszy o rok. Była nim zauroczona jak ja Agą. Tyle, że ja nie darłem się jak ją widziałem "O BOŻE! AGA IDZIE!!!") to chciałaby być ze mną. Żebym spróbował i takie tam.
Dyskoteka, wtedy miałem Jej zamiar powiedzieć, ale stchórzyłem. Ale na szczęście załapałem parę tańców, a biedny Szymon tak się wstydził, że cały czas stał pod ścianą. Znienawidził za to jedną piosenką(Choć, przytul przebacz)- ostatnią na dyskotece. Fajny, miły, wolny taniec z Anią i mina przyglądającego się szymona-bezcenne.
Z ważnych wyjść opiszę jeszcze jedno, potem powinno mi szybko zlecieć.
W czwartki mam siłkę. Ania ma siatkówkę. Obojgu nie chciało się iść na dodatkowy WF, więc zerwaliśmy się i zadzwoniliśmy po Kamila. Byliśmy u niego w domu. Ścigaliśmy się kto pierwszy wejdzie do niego, kto pierwszy usiądzie u niego w pokoju, kto pierwszy pozna jego siostrę, jego mamę(która dobrze nas przyjęła i dała pączki. Chciała jeszcze nas herbatą poczęstować, ale odmówiliśmy. Potem się spieraliśmy 'następnym razem to ja będę pierwszym, który wypije herbatę u Kamila').
Potem jak wracaliśmy to natknęliśmy się na moją mamę i brata młodszego, ale szybko ukryliśmy się. xD
No i potem, jak wracaliśmy tamta namawiała mnie do chodzenia z Julką. Podawałem wiele argumentów czemu nie, lecz pod koniec powiedziałem, że tylko Ona mi się podoba. Zrobiła się smutna. Powiedziała coś, że Jej podoba się OB, ja, że to tylko zauroczenie jak Ja i Aga. Cisza. Idziemy. Zaraz powinien być dzwonek, a nasi rodzice myślą, że jesteśmy w szkole na dodatkowym WF. idziemy. Cisza. Nagle tamta się na mnie rzuciła ze śnieżkami. Fajnie było ^^.
W domu mama nie pytała o nic, ale niektóre pytania były podchwytliwe. Tak, widziała nas na pewno, ale nie była pewna czy to ja.
Umówiłem się z Anią, że żeby Jej nie męczyć, będę się co czwarte pytał i dawał Jej tydzień do namysłu 'tak' lub 'nie'(ciągle mówiła, że nie wie).
Szymon dowiedział się w końcu, że tez mi się Ania podoba. Niezbyt wtedy stał się do mnie gadatliwy, no, ale...
Potem było dużo miłych i dużo nie miłych chwil. Tia. Ale nie o nich tutaj.
Ferie. Genialny czas.
Pewnego dnia postanowiłem pocałować Ją. Poszliśmy do parku... i stchórzyłem. Potem, pod Jej klatką.. zgodziła się ze mną chodzić! Jedyny warunek był, żebym powiedział szymonowi o tym, ale.. delikatnie. Beksa miała potem wulgarne opisy na gg, ale co mnie to obchodziło. Byłem bardzo szczęśliwy, ale musiałem już biec na chatę.
Dzień później- chory
Kolejnego dnia miałem szlaban(za czwórkę z anglika i 3 z niemca -.-), ale mimo tego i tak miałem zamiar dokończyć to, co miałem zamiar 2 dni wcześniej. Mama prosiła mnie o pójście do sklepu- galerii. Szybko się przygotowałem i.. pobiegłem pod blok Ani. Ona też od rana bardzo chciała mi coś powiedzieć.
Idąc do Niej zauważyłem Ją z daleka, ale była z kimś. W czerwonej kurtce. Wiedziałem, że to Szymon. Po 10sekundach sprzeczki co kto pierwszy mówi Ona powiedziała pierwsza:
'Lepiej, żebyśmy byli przyjaciółmi'
Było mi głupio. Moja pierwsza dziewczyna. Chodziliśmy(jeżeli można to tak nazwać 3 dni). Powiedziałem tylko, żeby zawołała szymona, bo go widziałem. Poprosiłem, czy nie poszli by ze mną do galerii. Zgodzili się. Odprowadzili mnie i poszli sobie razem. Byłem wściekły. Myślałem, że ze sobą chodzą(co nie było prawdą.. nie wtedy ;_Wink.
Po feriach okazało się, że nie są i nie byli razem. Ten tchórz szymon odważył się(dzięki mnie) gadać z Nią nie tylko przez gg. Ale poprosić o chodzenie to nie(później poprosił-dzięki mnie). Dlaczego mnie rzuciła, dowiedziałem się tydzień temu(bo koleżanka zdecydowała, żebyśmy lepiej ze sobą nie chodzili. Ale to później). Wrócił Jej OB.
Dobra, mamy 15.05, godzinę 13:58 i pisze DZIŚ już chyba dwie godziny. Złazimy dalej. Zapuszczę sobie tylko linkina, żeby mi lżej przeszedł tekst. A kiepsko to wspominam ;].
Dobra, umysł czysty, piszę dalej.
Po tym, jak mi OB zbladł lekko postanowiłem napisać mu kartkę i jakoś podrzucić. Pisało tam, że biega za nim jedna dziewczyna i takie tam. Ogólnie. Jego odpis był taki, żebym Jej powiedział, żeby się odpieprzyła i.. no i tyle. Miałem Jej tego nie dawać, ale Jej super kumpelki widziały to. Od razu pobiegły Jej powiedzieć. Ale mnie znienawidziła...
Co prawda po paru dniach wszystko wróciło do normy, a ta mi dziękowała, że dzięki mnie wie, że OB jest debilem itp.
Gorzej z Jej kumpelami, które po prostu.. znienawidziły mnie. Dziewczyny to dziwna odmiana ludzka. Taka... społeczna. Towarzyska. Nie to co ja ^^.
Dobra, dalej, kolejnym efektem motyla będzie chyba to, że Ania zaczęła mnie powoli unikać. Zacząłem się dziwić i w końcu doszedłem do wniosku, że zrobię jedną rzecz by sprawdzić wszystko.
Poprosiłem, by wyszła. Teraz miałem zamiar ją naprawdę pocałować i byłem tego pewien jak nigdy. Pójście do parku, potem rozmowa. Wszystko miałem zaplanowane. Wszystko, oprócz tego, że przyjdzie szczuru(jej koleżanka, imienia i nazwiska nie podam, choć bardzo bym chciał Big Grin. To właśnie przez nią nie chodziliśmy zbyt długo. Ania uważa szczura za jakiegoś super psychologa). Niezbyt się rozmowa kleiła, Ania co chwilę gadała jak to super szymon na gitarze gra, że ona tez chce tak super grać itp.
Ania bardzo chciała się przed kumpelą popisac i na pytanie jakieś odpowiedziała żartem 'czy my się znamy?'. Podchwyciłem żart, ale mnie to wnerwiło. Potem jeszcze było:
'O! To ten żulu co za mną wszędzie chodzi!'
Przesadziła.
Pożegnałem dziewczyny i długo myśląc poszedłem do domu.
Miałem zamiar zastosować technikę szymona(kończę z Anią, mam inną. Na to Ania zaczęła się ciekawić i w końcu prosiła o przebaczenie szymona).
Paroma esami (parunastoma chyba raczej) dałem Jej do zrozumienia, że chyba nie możemy być przyjaciółmi i, że musi się zdecydować na jednego z nas. Dzień później jeszcze bardziej pogorszyłem sytuację udając, że się nigdy nie znaliśmy i przekonując szymona, by poprosił ja o chodzenie.
Chodzili ponad miesiąc. Byli para nieudaną. Szymon chyba się Jej wstydził, bał się Jej nawet rękę dać. Ale byli. W końcu po wielu namowach pocałował Ją nawet w szkole, ale nieudanie i na siłę. Ale co z tego, skoro on mógł, a ja nie?
Sam to stworzyłem. Gdyby nie ja, znali by się do dziś tylko przez gadu. hah.
Wiele myślałem, jakby się tu z Nią pogodzić. Nic nie wychodziło. Bałem się podejść, wiedząc, że Ona jest z szymonem. Ale.. tutaj był by kolejny artykuł i to jeszcze dłuższy. Oczywiście, żeby wam dokładnie wytłumaczyć najważniejsze rzeczy musiałbym wszystko opisać, ale staram się to.. jak najbardziej zminimalizować.
Po ponad miesiącu zerwali. Ona z nim.
Wtedy też 1/4 klasy poszła na pizzę. Ja tez miałem zaproszenie, ale przyjechałem na rolkach kiedy już zjedli, ale siedzieli i gadali. Grali w udawanie odbierania porodu i inne głupie rzeczy(kama sutra 1kl gim w pizzerii ^^). Kiedy wszyscy się rozeszli pojechałem i nagle złapał mnie impuls, bym się cofnął. Cofnąłem się i pogodziłem z Anią, nadal chętną zeswatania mnie z julką. Nie mogłem Jej wtedy powiedzieć, że cały czas coś do niej czułem. Ba. W tym czasie wiele myślałem i uczucie do Niej tylko się pogłębiło.
Wycieczka do Krakowa była.. świetna. Tak jakby. Ania nie miała z kim siedzieć, więc z chęcią przystałem na Jej propozycję siedzenia z nią. Było super. Rozmowa była luźna jak nigdy, i gdyby nie to, że przed nami była wychowawczyni od razu bym Jej powiedział, że Ją kocham i pocałował ją. Ale tak nie było. Głupie esemesy szymona, w sensie 'flirtuj Sobie z Anką' skończyły się tym, że ta poszła do niego pogadać, a ja zostałam sam z przodu autokaru, bo tam już nie było miejsca. Reszta wycieczki też mi tak minęła. Najgorzej było jak Ona się na nim kładła spać. Wiecie, zazdrość cecha ludzka. No i parę dni później(czyli parę dni temu xD) powiedziałem Jej wszystko, że cały czas byłem w Niej zakochany, dlaczego nie chcę być z julką i, że to dzięki mnie Ona z Szymem byli ze sobą i że nienawidzę samego siebie za to jak nigdy.
W dniu obecnym.. i poprzednim.. lekko się pokłóciliśmy. Ona, że chyba naprawdę coś czuje do szymona. Ona, że nadal podoba Jej się OB. No i, że nigdy nic do mnie nie czuła. Niestety, tego nie opiszę. Może jak się lepiej ułoży i będę mógł o tym mówić nie wyzywając opisze tu co nieco.
Wiem tylko tyle-jedna mała rzecz zmienia całe życie. Mam przykładów o wiele więcej, lecz po prostu nie chciało by wam się czytać(no, jeżeli to przeczytaliście, to gratz). Co będę robić dalej? Nie wiem. Kiedyś mówiłem, że nigdy nie odpuszczę. Teraz nie chcę, ale powoli wydaję mi się, że nie mam wyboru.
~Pogrążony w smutku. Ja.
Kod:
http://www.forum.druga-strona.pl/blogs.php?eid=16
|