Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wiersze i opowiadania
19-11-2011, 21:57
Post: #1
Wiersze i opowiadania
Zaczynając od wierszy pisze mniej więcej to:

Marzec początek nowego życia;
Lecz życia nie daje, ale odbiera babcie.
Spójrz na jej mętne oczy;
A potem szepnij "żegnaj kwiecie uroczy".

Czarne łoże stoi przy oknie;
W nim kobieca twarz skrywająca cienie.
Patrzy na dobrze znane twarze,
Lecz nie pamięta ich wcale.
Unosi rękę ku ostatniemu wspomnieniu,
Po czy umiera w ramionach córki w przerażeniu.

Koło się kręci, lampy się palą;
Nikt nie patrzy na ofiarę w szale.
Krzyczy jeszcze raz ku ciemności;
A później umiera przy stercie kości

Dwie kołyski stoją obok łóżka,
Skierowane ku oknie gdzie płonie stara brzózka.
Płacz matko, płacz nad grobem małym,
Bo dzieci zostawiłaś przy ogniu śmiałym,
Co nie wahał wejść przez okno,
By spalić twój dom i zabić pociechę twoją.

Opowiadanie:

„Wspomnienia"

Blade światło dnia, ogrzewało powietrze pokoju przynosząc zapach starego drewna. Rozgrzane powietrze i delikatny zapach budził życie w pokoju pełnym dzieci, porzuconych przez los oraz zapomnianych przez liczne wojny. Każde budzone po kolei przez swego sąsiada otwierało oczy i wstając z swego miejsca, cichym biegiem wychodziło z pokoju w nienausznej ciszy, aby nikt ich nie znalazł. Najstarsze z nich, już prawie dorosły mężczyzna wstał ostatni i krokiem cichszym od kota ruszył za resztą nie zamykając drzwi od pokoju pełnego koców. Chłopak poruszając się po dobrze znanych mu deskach podłogi, omijał te co dźwięczą by znaleźć się w zakurzonej kuchni. W niej krzątające się dzieci ustawiały talerze na długim mahoniowym stole, by podać na każdym z talerzu kromkę chleba i szklankę ciepłego mleka, niosącego woń ulotnego szczęścia. Młody mężczyzna drapiąc się po nikłym zaroście przypomniał sobie, że dziś są jego urodziny, ostatnie urodziny spędzone razem z małymi. Po nich, za nim by zapadł zmierzch musiał odejść z tej przystani i znaleźć swoje własne miejsce na ziemi, zniszczonej przez wojny nuklearne, niszczące wszystko radioaktywnością, zmieniającą niegdyś liczne urodzajne pola w pustkowia z kępami traw i martwych krzewów, kryjących pod swoimi korzeniami małe zwierzęta, zmienione genetycznie przez promieniowanie.
- Braciszku, usiądź.- Zawołała z dołu dziewczynka z włosami niczym ścięte siano. Uśmiechając się chłopak usiadł na wskazane miejsce, a na kolana wskoczyła mu dziewczynka oraz starszy o rok chłopiec z brunatnymi włosami, ubrudzonymi kawałkami ziemi.
- Chcecie mnie tu zaczepić, czy może o coś innego wam chodzi po głowie.- Cichym śmiechem spojrzał na dwójkę dzieci zaczepionych o jego koszule. Oby dwoje spojrzało na niego i tuląc się do piersi szeptały.
- Musisz odejść? Nie możesz zostać z nami, przecież nikomu byś nie przeszkadzał.- Dziewczynka zakrywając włosami łzy ściskała rąbek jego koszuli tak jakby była pluszową zabawką. Młody mężczyzna uśmiechnął się do dziewczynki, chwycił ze stoły zardzewiały nóż, znający lepsze czasy, czasy błogiego spokoju, wziął i przystawił go do swoich brunatnych włosów i tuż obok skóry uciął jeden rąbek, by podać go do rączki dziewczynki.
- Muszę odejść, ale przyjmij chociaż moje włosy, byś zawsze pamiętała o mnie.- Ułożone włosy zostały ściśnięte przez dziewczynkę, która uśmiechając się zeskoczyła z kolana chłopaka i pobiegła schować swój dar. Wracając przyszła reszta dzieci w różnym wieku i z umytymi twarzami zasiadła przy stole. Każde z nich patrzyło na krzyż wiszący nad zasłoniętym oknem, myśląc by Bóg przybył do nich i dał odrobinę szczęścia, ukrytego przed grzechem wiszącym nad niebem pełnym deszczowych chmur. Po skończonej modlitwie, dzieci usiadły przed stołem i czekając na jubilata by też usiadł, patrzyły na kromki chleba. Chłopak siadając już przy stole ułożył ręce na stole, znak ten obudził dzieci z letargu i zaczęły jeść śniadanie. Popijając mlekiem czerstwy chleb, maluchy były szczęśliwe i pełne radości, obraz ten wydawał się piękny dla chłopaka, który jedząc obok nich myślał o życiu z dala od swej rodziny. Słońce przebijające się przez deski za oknami oświetliło już pusty stół, a wokół niego dzieci szepczące do siebie i podające zawiniątko.
- To prezent od nas wszystkich.- Uśmiechnięty chłopiec mówił kładąc zawiniątko na stół. Paczka obwiązana sznurkiem miała napisane na brązowym papierze jedno słowo "Damian". Chłopakowi widząc to napłynęły łzy do oczu, łzy szczęścia, których nie wypłakiwał od lat. Rozwiązując paczkę ujrzał pomarańczowy kolor, ciągnąc gruba tkaninę wyciągnął szal.
- Piękny.- Zwrócił się do dzieci i stając od stołu, podszedł do kredensu i sięgnął na sam jego szczyt wyciągając blaszane pudełku pokryte rdzą. Kładąc je na stole otworzył pokrywkę ukazując na licznym oczom sreberko z czekoladkami.
- To jest o de mnie na pożegnanie.- Zwrócił się do dzieci wpatrującym się w stosik czekoladek. - Znalazłem je tydzień temu w restauracji, nieopodal jaskiń w dolinie.- I unosząc pudełko, podał każdemu z dzieci po dwie pralinki, które w brudnych raczkach maluchów wyglądały jak szlachetne kamienie. Gdy pudełko było opróżnione dzieci rozwinęły sreberka i wzięły do buzi po czekoladce, która dotykając ich ciepłych ciał rozpłynęła się uwalniając niezliczone smaki błogości i euforii szczęścia. Zachwycone dzieciaki zjadły druga czekoladkę z radością, nie zauważając przebranego w płaszcz Damiana z czapką oraz nowym szalem. Otwierając drzwi Damian spojrzał za siebie by przelecieć wzrokiem maluchy, które z nim żyły i uśmiechały się radośnie, lecz zamiast uśmiechów ujrzał łzy robiące szramy na ich twarzyczkach.
- Do zobaczenia.- I przeszedł przez drzwi zamykając je za sobą budząc przy tym nietoperza śpiącego niegdyś nad belką sufitu holu. Schodząc po ganku Damian nie patrzył za siebie, lecz szedł dalej, dopóki nie dotknął stopami brukowanej drogi. Czując pod nogami nierówny kamień odwrócił się w stronę domu i z łzami w oczach, spojrzał na stary dom koloru brązu oraz z czarnym dachem. Widząc ten obraz zamknął oczy na chwilę by odetchnąć i ponownie otworzył je. Lecz nie było już domu, tylko czarne pałąki dawnych drzwi i ścian, spalonych przez wrogich żołnierzy, którzy od nalawszy schron dzieci zabił je bez litości.
- Ech to już piętnaście lat od kiedy was nie ma.- Odezwał się Damian, już jako dorosły mężczyzna wolny od wojny i strachu przed śmiercią. Pewnym krokiem podszedł on do spalonego ganku i na pierwszym stopniu ułożył kwiaty z czekoladowymi pralinkami. - Do zobaczenia dzieci.- I odwracając się od spalonego domu zawinął wokół szyi stary, pomarańczowy szal i ruszył aleją w stronę miasta. Odchodząc dalej od domu brukowaną drogą, omijał młode drzewa każdego gatunku. Patrząc na nie czytał imiona, imiona dobrze mu znane, bo sam je nadawał każdemu drzewu, na cześć dzieci żyjących już we wspomnieniach jego własnych i drzewach rosnących dookoła domu. Wokół jednak tych młodych tych drzew stało tez starsze z jego własnym imieniem, by oznaczało dla niego kolejne spotkanie, spotkanie z rodziną, którą pożegnał się przed laty. Ominął je i poszedł dalej ku świateł miast podbitych przez nowy nie zawsze lepszy świat.

Koniec.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-11-2011, 23:03
Post: #2
RE: Wiersze i opowiadania
Ładny wiersz i opowiadanie tez.
Lubię rymować... usiłuję.

Boje się przyszłości,
tego, co w sercu zagości.
Boję się teraźniejszości,
a co, jak zostanę w mniejszości?
Boję sie przeszłości,
mogłam lepiej wykorzystać wartości.
Czas nieunikniony nie ma wpływu na los,
ani zadany nam cios.
Przyszłość mogę zmienić,
siebie całkiem odmienić.
Przeszłości nikt nie zmieni,
będę dalej pośród dawnych cieni.
Musze dążyć do swych celów,
i unikać wszelkich żalów.
Wykorzystać szansę muszę,
i poskromić swoją duszę.
aby przyszłość wymarzona była,
i mej wiary nie zniszczyła.
Bo w życiu jest tyle trudnych chwil,
a do pokonania tak wiele mil.
Wszędzie są drogi pod prąd,
nie wiadomo skąd.
Słyszę głos,
jest piękny - tak nieskazitelny.
Wciąż mówi mi:
"Trzymaj swego ile sił"
Dzięki niemu wreszcie czuję,
że do tego świata pasuję
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-12-2011, 17:08
Post: #3
RE: Wiersze i opowiadania
jeeej jak wam sie tak chce Zaciesz

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do zrobienia.

Nie żyje się, nie kocha i nie umiera na próbę.
Prawdziwie wielki jets ten człowiek, który pragnie się czegoś nauczyć.

LD - 14 Zaciesz
OOBE - prawie, prawie..Tongue
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-12-2011, 17:32
Post: #4
RE: Wiersze i opowiadania
pisanie wierszy i opowiadań, to bardzo fajna sprawa Usmiech pracujesz przy tym trochę nad umysłem i zdarza się, że masz z tego niezłą frajdę, np gdy wymyślisz jakichś fajny rym, albo skończysz jakichś rozdział - sam kiedyś próbowałem, ale jednak to nie dla mnie Zadowolenie ale jednak bloga pisze Zaciesz

Wąż w awatarze oznacza wszechstronność, odrodzenie, regeneracje, mądrość, miłosierdzie, moc i siłę.

LD: 1 Zaciesz (ostatni: 22.08.2011)
OOBE: 1
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-12-2011, 22:43
Post: #5
RE: Wiersze i opowiadania
no ja też czasem coś wymyślam śmiesznego raczej ale wole inne zajęcia Zaciesz

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do zrobienia.

Nie żyje się, nie kocha i nie umiera na próbę.
Prawdziwie wielki jets ten człowiek, który pragnie się czegoś nauczyć.

LD - 14 Zaciesz
OOBE - prawie, prawie..Tongue
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
04-12-2011, 18:30
Post: #6
RE: Wiersze i opowiadania
Samo przychodzi. Najczęściej na historii (nienawidzę nauczyciela -_-). Bloga też piszę. Jednak nudzenie soę to dobry wynalazek bo w końcu można się za cos wziąć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości