Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja teoria na temat istnienia Boga
02-01-2010, 11:48
Post: #11
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

Bodajże Hawking użył takiego porównania: gdzie jest kilometr na północ od bieguna północnego? Pytanie jest bez sensu, bo wiadomo, że biegun północny jest tylko umownym punktem, ale nie jest końcem ani początkiem niczego. Tak samo z BB, rozpatrywanie wcześniejszych wydarzeń nie ma sensu, bo czas się zamyka, jak kula.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
02-01-2010, 14:29
Post: #12
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

teoria... do dopracowania, nie zgodzę się z cudami, bo gdyby Bóg miał nam się objawić to by to zrobił. Dobra jest za to to, aby wierzyć, nie ważne w co, ale wierzyć....

offtop:
White_Lord.... come to dark side.... WE HAVE COOKIES!

[Obrazek: azFCi.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
02-01-2010, 15:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2010 15:21 przez Aivo.)
Post: #13
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

Cytat:Może i tak, ale w takim razie co spowodowało wielki wybuch, coś z niczego powstało i to jeszcze tak potężne że stworzyło wszechświat?

No właśnie nic nie musiało go spowodować, bo przed BB nie było nic w tym czasu. Jeśli nie było przedtem czasu to cała wieczność zawarta była w jednym punkcie jakim był BB. Skoro BB stworzył czas to BB tak naprawdę istniał od zawsze.

Nie możemy nieistnienia sklasyfikować percepcją bo samo już zwrócenie uwagi, a potem wyobrażanie sobie niebytu, tworzy z niego coś.
Mówiąc, że coś powstało z niczego wpadamy w pewną pułapkę myślową, nadając wartość i stan wyrażeniu "z niczego". Nasz problem leży właśnie w percepcji gdy chcemy wyobrazić sobie niebyt przed BB, który z definicji nie istnieje.

No właśnie gronostaj, dobre porównanie do kuli ;]

To czysta filozofia Usmiech.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-01-2010, 15:43
Post: #14
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

(szyyy, szuuu)Glados, zrozumiałem ,,My mamy ciasteczka", nie mam pojęcia o co tu chodziło Tongue

Nie mam pojęcia o czym mówicie powiem szczerze Blush Nic nie zrozumiałem z tej teorii o BB. Ale wracając do rzeczy. Zapomniałem w ogóle o tak zwanych ,,Mistrzach" czyli ludziach oświeconych co już nie żyją. Jak się medytuje, to podobno się widzi ich. Takimi osobami są np. Budda i Jezus. Niektórzy ludzie mogą się z nimi komunikować. Poznałem człowieka który naprawdę czuł że ten co potrafił się porozumiewać z Jezusem, przesyła mu energie. Jezus to zupełnie inna sprawa niż biblia podobno. Jezus powiedział że przyszedł uzupełnić biblie. Wszystko ok, ale w tedy bóg istnieje tak? Budda nie mówił jednak o bogu... Coś mi sie tu nie zgadza. Jak w ogóle religie współpracują patrząc przez pryzmat ewolucji? Podobno człowiek oświecony może tworzyć inne światy i inne duperele... Oświecenie to jedno, ale i tak trzeba się trzymać rzeczy udowodnionych. Powiem Wam czego się dowiedziałem od tych ludzi. To tak: ludzie nie oświeceni umierają. Jak byli źli to stają się zwierzętami, jak dobrzy to (co ciekawe) przez wstąpieniem do ciała wszystko sobie ustalają jak to będzie, prawo karmy każe im spłacić długi (byłeś dla kogoś zły, on odda ci itp). Główny cel: otrzymać oświecenie. Jak masz oświecenie to możesz się dalej rozwijać, a rozwijanie nie ma końca. Nie będziesz już chodził na ziemie bo nie masz po co. Oświecenie kobiet i mężczyzn są takie same na końcu. Tam jeszcze super miłość itp. Wszystko dobrze, ale dalej nie rozumiem paru rzeczy. Jezus przyszedł poprawić wszystko w biblii i nie założył podobno chrześcijaństwa, tylko to zrobili wierni. Jakoś dziwnym trafem rodzimy się tak żeby żyć tak, by móc spłacić wszystkim długi... ale w tedy po co nam wymazywanie pamięci. Jak do tego ma się teoria ewolucji? Można mieć długi przed paru tysięcy wcieleń... Jak się jest oświecony to otrzymujesz super ekstra miłość itp. Bóg podobno istnieje... Nawet mi podali ile bilionów lat ten świat istnieje. Dobra, wszystko się trzyma kupy, ale tylko w teorii. Dalej nie wierze w boga, mogę w następnym wcieleniu być każdym zwierzęciem, nawet b mi to odpowiadało, nie wszyscy chcą mojej pomocy, a nauczycielem nigdy nie chciałem być. Dobra, rozumiem. Ale jeżeli dobrze się orientuje Buddyzm nie mówi o bogu. Jezus może być oświecony i pomagać, cierpienie też uczy... wiara do póki nie przerodzi się w fanatyzm, jaki mamy dzisiaj z kościołem, jest dobra, wierzcie sobie w co chcecie, ale nie dobierajcie się do umysłów i kieszeni do innych ludzi. Smugglera, chciałbym z Tobą parę rzeczy obgadać. Najlepiej jutro wieczorem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 18:37
Post: #15
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

Do tych ciasteczek. Proste tłumaczenie mające ukazać jak łatwo da się kogoś przekupić niczym.
Cytat:(imię, najlepiej Luke Tongue)
Przejdź na ciemną stronę mocy
(tutaj znany krzyk: NIEEE!)
Mamy ciastka!
(i tutaj mądra odpowiedź, czyli: Ok)
ale do tematu. BB to Wielki Wybuch. Chodzi o pustkę, której nie można wyobrazić sobie. Bo jeśli coś stworzyło BB, to co stworzyło to coś co go stworzyło. I w kółko. Dodatkowo, jeśli odkryjemy to coś, to BB już nie będzie taki wielki, nieprawda? Trzeba tutaj przyjąć pustkę, lecz tej nie można sobie wyobrazić, bo robiąc to wyobrażamy sobie COŚ jako pustkę. Ciężko to wytłumaczyć Tongue. Uzupełnienie biblii? hahahahah.... gdyby Bóg/Jezus chciał nam coś jeszcze przekazać to by się objawił.

[Obrazek: azFCi.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 19:52
Post: #16
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

(szyyyyy, szuuuuu) jestem już po ciemnej stronie... (szyyyy, szuuuu) ciastek nie chce, nie mam jak ich wdyniać (szyyyy, szuuuu) Jedi może się schować... (szyyyy, szuuuu) jestem hardkorem bo moge jeść nie zdejmując hełmu... moc jest ze mną... (szyyy, szuuuu) inhalator mi nawala w hełmie... cholera...

Dobra, mamy nic i nagle staje się coś. (Jak ja lubię zadawać pytania bez odpowiedzi Tongue ) A jeżeli odkryjemy coś co nie miało początku? Nie mowie o bogu... ale np. że w pustce coś się wydarzyło przed BB. O coś mam. Jak wiadomo wszystko jest zbudowane ze strun (teoria strun) te struny wibrują. Nicość jest jedną wielką struną która od zawsze była. W końcu w strunie coś pękło z przyczyn naturalnych (jedna, wielka, potężna struna. Moc niszczy) i powstał wielki wybuch, z którego powstała materia i antymateria (pozostałości tej struny) antymaterii było więcej i tak zaczął powstawać wszechświat. Może być? Jakby tak trochę zmienić parę teorii to jak znalazł będzie to.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 21:05
Post: #17
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

Nie możemy mieć nic Usmiech, to sprzeczność Zaciesz. Jest tylko coś.
GLaDOS, dobrze myślisz Usmiech, choć mam mieszane uczucia co do słowa pustka. Pusta może być przestrzeń ale nie było wtedy przestrzeni Tongue, tak samo jak długo pustka była pusta zanim pojawił się BB, choć nie było wtedy czasu. Wnioskuję że pustki nie było Tongue

Jak zauważyłeś, nie możemy ująć w ramy pojęciowe niebytu bo tworzymy wtedy z niego coś, bliżej chyba jest uznanie że wszechświat jest wieczny sam w sobie, bo przedtem czas nie istniał ;]

Co do do teorii ujednoliconego pola, czyli teorii super strun, to nie jest to pewne Usmiech ale obliczenia matematyczne mechaniki kwantowej dają taką możliwość, więc być może Usmiech. Polecam mechanikę kwantową pokazaną na YT.

Spekuluje się o istnieniu ogromnych membran opartych na podstawie strun, w których zawarte są wszechświaty.
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 21:45
Post: #18
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

(szyyy, szuuu) yyyyyy... Dobra, naprawiony hełmofon, nowy pojemnik z inhalatorem podłączony (szyyyy, szuuuu) gray Lord ma kolejną dziwaczną teorie Blush

Nic to znaczy że nic nie ma. Dla mnie to tak idzie Blush Mam coś, to znaczy że coś mam, mam nic, znaczy że nie mam nic. A pustka to przestrzeń w której nic nie ma... Ale jak może gdzieś nie być nic? To słowo powinno podchodzić pod określone rzeczy a nie przestrzeń ;P Niebyt to miejsce... właśnie miejsce, a w tedy jest coś. Czas istniał od chwili BB, trochę to dziwne, bo co w tedy spowodowało BB skoro nie było wcześniej kiedy, bo czasu nie było. bóg nie może istnieć bo musi się poruszać w określonym czasie a kiedyś czasu nie było Blush Ale co my możemy spekulować, co się wydarzyło, skoro Nas w tedy nie było? Hmm... Natura człowieka jak sądzę nas do tego pcha, ciekawość... Ale dobra. Więc jak powstał BB?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 21:58
Post: #19
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

Cytat:Czas istniał od chwili BB, trochę to dziwne, bo co w tedy spowodowało BB skoro nie było wcześniej kiedy, bo czasu nie było.

Ostatnią część słabo zrozumiałem Zaciesz
To właśnie problem ludzkiej percepcji, że potrzebuje wszystko klasyfikować Usmiech. Jeśli przyjąć, że czas powstał przy BB, to przedtem go nie było. Czas z definicji to ciąg zdarzeń i odstępy między zdarzeniami. Jeśli nie było choćby najmniejszego zdarzenia, najmniejszej wibracji przedtem, to BB był pierwszym zdarzeniem i nic nie stoi na przeszkodzie aby BB istniał od zawsze bo przed nim nie było czasu.

No nie wiem jak to prościej wytłumaczyć Zaciesz
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-01-2010, 22:16
Post: #20
RE: Moja teoria na temat istnienia Boga

(w dziwnym i tajemniczym miejscu zwanym głową, mózg Lorda działa... i nie wyrabia) ,, słabo zrozumiał? a ja mam lepiej? ważne że oboje jakoś rozumiemy. Dalej. Czas to nieskończone kontinuum, w którym zdarzenia następują po sobie w przestrzeni. Ok, my żyjemy w czasoprzestrzeni, czyli przestrzeni, w której zdarzenia sie dzieją w odcinkach czasowych... jest dobrze. BB zaczął czas, czyli zdarzenie, czyli coś zrobić, a to jest czasownik. A co wywołało BB? Odpuścić? Może nie... może dalej to definiować... w końcu teiści zawsze dochodzą do tego momentu i mam dead... Odpuścić? Nie? Tak? Nie? pip...pip...pip... format systemu.... please wait... Loading... 100%. Przetwarzanie danych..."(szyyy, szuuu) Już wiem!

Dobra, już wszystko rozumiem. Czyli nic nie wywołało BB, samo się zrobiło zapoczątkują czas. Tak? I od tego momentu zaczął się tworzyć wszechświat... Ok.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

Wróć do góryWróć do forów