Ankieta: I jak ci się podoba
Fajna
Kiepska
Taka sobie
Nie mam zdania/Nie wiem
[Wyniki ankiety]
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Fragmet "Wojny Bogów" by Alessa
31-03-2011, 08:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-03-2011 08:24 przez Alessandra Alora.)
Post: #1
Fragmet "Wojny Bogów" by Alessa
Jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, piszę książkę o tytule... no takim jak w temacie... Chciałabym zamieścić tutaj fragment z 102 stron na razie napisanego tekstu. I tu tkwi mały kłopot. Chciałabym, abyście po przeczytaniu ocenili (tylko szczerze!) ten fragment. Pogodzę się nawet z najostrzejszą krytyką, ponieważ przynajmniej będę wiedziała, gdzie tkwi problem.
To jest rozdział piąty "Yule" (Yule-święto pogańskie-sabat-obchodzony 21 grudnia)

Cytat:
Zdziwiłam się, kiedy Aleksander przyniósł mi książki i zeszyty, abym mogła uzupełnić braki. Okazało się, że z pływania nie muszę przechodzić sprawdzianu, ale za to sprawdzian z alchemii, magii i literatury mnie nie ominie. A za tydzień będzie sprawdzian z historii. Całe dnie wkuwałam i się to opłaciło, bo udało mi się wybiec z tematami, abym mogła udowodnić, że żadna kontuzja czy coś podobnego może przeszkodzić mi w nauce. Dowiedziałam się, że Nyks została u mamy w Łebie, a ponieważ niedługo będą święta, postanowiłam, że zabiorę ją do szkoły na nowy semestr. W ostatnie dni semestru udało mi się zaliczyć wszystkie przedmioty na pięć z wyjątkiem alchemii z którego mam cztery. Nauczyciel uznał, że skoro nie było mnie na dziewięćdziesięciu pięciu procentach zajęć, nie zasługuję na ocenę bardzo dobrą mimo moich piątek z zaliczeń. Na lekcji magii pani Galon poinformowała nas o corocznych obchodach święta Yule i, że zaprasza wszystkich zainteresowanych na pomost przy jeziorze jutro o północy. Mamy też dziś dać jej znać, kto przyjdzie, aby jutro mogła wręczyć nam pozwolenia na wyjście z pokoi w czasie ciszy nocnej. Postanowiłam się wybrać, więc po lekcjach powiedziałam mentorce o swoich zamiarach. Ona tylko powiedziała, że się cieszy i kazała iść na lekcje.
Następnego dnia, po lekcjach w ostatni dzień semestru udało mi się dojść do biblioteki, aby oddać książki, które pożyczyłam na początku semestru. W prawdzie wszystkich nie przeczytałam, ale jak będę miała czas, to przeczytam. Bibliotekarka nawet nie pisnęła słówkiem o moim spóźnialskim oddaniu książek, lecz się tylko uśmiechnęła, prawdopodobnie z powodu odzyskania cennych dzieł.
Wieczorem, po kolacji w skrzynkach na listy znajdujących się przy stołówce znalazłam zaproszenie i pozwolenie od pani Galon.

Droga Alesso!
Mam przyjemność zaprosić cię na obchody święta Yule, które odbędą się dziś równo o północy, kiedy to noc po raz ostatni w tym roku przesłoni dzień. Spotykamy się na jeziorze, w miejscu aż za dobrze znane dla ciebie. Jako najsilniejsza z uczniów magii, zajmiesz miejsce na północy, symbolizujące ziemię, więc proszę cię, abyś założyła zieloną suknię, która leży na łóżku, w twoim pokoju. Znajdziesz też czarną pelerynę, dzięki której będziesz tak samo widoczna jak mrok.
Pozdrawiam, Patrycja Kirke Galon
PS: Masz okazję założyć swoje nowe kozaki.
Ok, dziwne. Włożyłam list i pozwolenie do torebki, a ponieważ na korytarzu nikogo nie było, teleportowałam się do pokoju, gdzie zastałam wspomniane w liście ubranie. Do północy były jeszcze trzy godziny, więc wzięłam długą kąpiel. Potem, ubrana w szlafrok, wysuszyłam włosy, a potem za pomocą magii uczesałam je w luźnego koka z wyjątkiem przypadkowych pasemek. Na siebie nałożyłam delikatną suknię z długimi rękawami. Miała jednolity kolor i wyglądała jakby ktoś posypał ją drobinkami ze złota.. Założyłam kozaki, nałożyłam pelerynę, przypasałam mały woreczek na wysokości bioder, a tam włożyłam zaproszenie, telefon i pozwolenie. Od Aleksandra dostałam pochwę na nożyk, który mi dał do obrony i je też przywiązałam z drugiej strony. Nałożyłam na siebie pelerynę i wyszłam z pokoju. Uznałam, że lepiej przyjść na piechotę, niż teleportować się, bo z tego co czytałam w internecie, Yule to obchody narodzin Boga Słońca, czyli syna Bogini.
Mknęłam cicho, prawie bezszelestnie po szkolnych korytarzach. Czując całkowitą pewność, minęłam korytarz na którym dyżurował nauczyciel i nawet na mnie nie spojrzał, będąc niepewna, czy w ogóle mnie widział. Bez żadnych kłopotów dotarłam na dziedziniec, gdzie czyste niebo i brak wiatru wołały mnie, abym wzleciała w górę. Tak więc bez zastanawiania się, czy robię dobrze, czy źle, wystrzeliłam jak petarda w górę. Oglądając się za siebie widziałam jak zamek, w którym mieści się szkoła, się oddala. Tutaj, w górze było zimno, ale dzięki sukni było mi cieplutko.
Poleciałam w kierunku jeziora piszcząc i krzycząc ze szczęścia i wolności jaka mnie ogarnęła.


Prawie wszyscy już przyszli. Zuzanna symbolizowała wiatr, bo jako jedyna, z wyjątkiem Alessy, umiała się teleportować. Na miejscu ognia postawiłam Aleksandra, a na miejscu wody Arlettę. Ja byłam eterem, czyli duchem. Tylko żywioły miały coś kolorowego na sobie. Pozostali uczestnicy mieli czarne suknie. Teraz siedziałam pod drzewem i medytowałam, aby oczyścić ducha przed rozpoczęciem obchodów. Po kilku minutach medytacji, uczniowie zaczęli dziwnie hałasować. Wstałam, aby ich uciszyć, ale podbiegła do mnie Daria, uczennica ostatniej klasy.
- Proszę pani, tam na niebie, coś zielonego pędzi ku nam! - wydyszała i pokazała palcem na zielony punkcik na niebie.
Przyjrzałam się i z radością oceniłam, że to Alessa.
- Cisza!!! - krzyknęłam – Ona nie jest zagrożeniem – wskazałam ów punkcik na niebie – To uczennica pierwszej klasy, która symbolizuje ziemię na naszych obchodach, więc proszę o ciszę!
Natychmiast wszyscy wpatrzyli się w Alessę jak to zbliżała się ku ziemi z ogromną prędkością. Mnie przypominała moją babkę, Wangę.


Nie wiem co mnie naszło. Naprawdę. Pędziłam z wysokości ponad kilometra w kierunku jeziora, gdzie stała grupa uczniów. Czułam jak wiatr uderza o moje policzki, aż łzawią mi oczy i słyszałam jak od prędkości suknia łopocze na wietrze. Byłam już bardzo blisko, więc zwolniłam aby wylądować, ale ponieważ leciałam ze zbyt dużą prędkością musiałam zmienić kierunek lotu, aby nie uderzyć o lód.
- Jestem! - krzyknęłam, aby poinformować panią Galon, że możemy zaczynać.
Lecz zamiast miękko na nogach, wpadłam w zaspę śniegu. Usłyszałam jak kilka osób się śmieje, a pozostałe piszczą. Wyszłam z zaspy i otrzepałam się ze śniegu, który zdążył się już rozpuścić.
- Wow, to było niezłe! - krzyknęła jakaś dziewczyna z trzeciej klasy.
Zanim jednak zdążyłam zastanowić się nad odpowiedzią przyszła moja mentorka. Obawiałam się nagany za nadużywanie mocy, ale tylko się uśmiechnęła i wręczyła mi w rękę zieloną świecę i wskazała gdzie mam stanąć. Naprzeciwko mnie stanął Aleksander, będący ogniem. Po mojej lewej stronie stała Zuzanna, jako wiatr, a po mojej prawej, Arletta jako woda. Reszta uczniów wypełniła luki między „żywiołami” tworząc krąg. Pani Galon stanęła na środku ubrana w piękną purpurową suknię i taką samą jak wszystkich pelerynę. Zapaliła długą rytualną zapałkę i wpierw podeszła do mnie.
- W imię tej co w cierpieniach rodzi Boga Słońca, naszego Rogatego Pana, przyzywam do kręgu ziemię! - poczułam nagły przypływ energii.
Czułam jak ta energia wiruje w moim ciele powodując przyjemne dreszcze. Pani Galon poszła wzdłuż kręgu do Zuzanny.
- W imię tego, który jest naszym ojcem przyzywam do kręgu wiatr! - Doszła do mnie kolejna dawka energii. Nie wiedziałam co się dzieje, nigdy, kiedy to odprawiałam rytuały w kowencie, nie doświadczałam czegoś takiego! Pani Galon z nadal palącą się zapałką przeszła wzdłuż kręgu do Aleksandra.
- W imię tego, co daje nam życie i ciepło w matczynym łonie przyzywam do kręgu ogień! - ręka mi zadrżała.
Czułam się jak chmura, która musi wyładować się poprzez piorun, aby nie wybuchnąć. Pani Galon kontynuowała otwarcie kręgu. Dotarła do Arletty.
- W imię tej, co karmi nas i dba o nas przyzywam do kręgu wodę! - powiedziała z mocą.
Bałam się, że ciało zaraz mi eksploduje, ale nie mogę przerwać kręgu, dopóki nie zostanie zamknięty. Pani Galon przeszła na środek, gdzie wzięła fioletową świecę.
- W imię tych co zmarli i nadal czuwają nad naszymi duszami przyzywam do kręgu... - przerwała na moment i szybko spojrzała na wszystkich - ...ducha – dokończyła szeptem.
Zacisnęłam zęby. Czułam się jakbym miała paraliż. Energia zebrana we mnie nie pozwalała mi się ruszyć. Przed moimi oczami stanęła kobieta. Ukazała mi się w całej pełni, z dzieckiem na rękach. To ona jest Boginią. Podeszła do mnie, dotknęła mojego Trzeciego Oka i zaczerpnęła całą energię którą zgromadziłam podczas otwierania kręgu i... znikła.
Nagle wszystko powróciło do normy i usłyszałam jak śpiewną intonacją, pani Galon rozpoczyna rytuał:
- Nie smucę się, choć świat leży pogrążony we śnie, nie smucę się, choć lodowaty wicher gna, nie smucę się, choć śnieżna zawieruch dmie, nie smucę się, wnet zniknie po nich wszelki ślad. - śpiewając podeszła do stolika na którym położyła świecę i do kielicha nalała wino - Na Twoją cześć, Bogini Matko, ogień ten zapalam, Tyś życie ze śmierci, a ciepło z zimna stworzyła; Słońce ponownie ożyło, czas światła przybywa. Witaj, zawsze powracający Bogu Słońca! Witaj, Matko wszechbytu! - wsypała do wina coś co podpaliła na świecy - Koło wiruje, moc ogniem buzuje. - do wina dolała kilka kropel czegoś białego - Wspaniały Bogu Słońca, Witam Twój powrót, Zaświeć jasno nad Boginią, Zaświeć jasno ponad ziemią, Ziarno rozrzucając i glebę zapładniając. Bądź pobłogosławiony! Odrodzone Słońce! - podeszła do mnie, wręczyła mi kielich. Upiłam łyk ostrego, ale pysznego płynu.
- Bądź pozdrowiona, mentorko! - szepnęłam.
- Bądź pozdrowiona, Alesso! - odpowiedziała – Dziękuję za przybycie. - i odeszła do kolejnego ucznia.
Kiedy każdy napił się z kielicha, pani Galon stanęła na środku i wypiła resztę wina. Odstawiła kielich i wzięła swoją świecę.
- Duchy, dziękuję za przybycie. Wróćcie do swoich spraw i cieszcie się z narodzin Pana! - odwołała duchy i podeszła do Arletty.
- Wodo, dziękuję za przybycie i błogosławieństwo. Odejdź! - odwołała wodę i podeszła do Aleksandra.
- Ogniu, dziękuję za przybycie i ochronę kręgu. Odejdź! - odwołała ogień i podeszła do Zuzanny.
- Wietrze, dziękuję za przybycie i oczyszczenie. Odejdź! - odwołała wiatr i podeszła do mnie.
- Ziemio, dziękuję za przybycie i pomoc w odrodzeniu Pana. Odejdź! - odwołała ziemię i skierowała się do wszystkich – Obchody uważam za zakończone. Dziękuję za przybycie i oddanie siebie Bogom. Odejdźcie. - pożegnała nas.
Świecę odłożyłam na stolik, tak jak reszta i już miałam skierować się do zamku, kiedy zawołała mnie mentorka.
- Alesso, świetnie sobie poradziłaś.
- Dzi...dziękuję. - odpowiedziałam speszona.
- Tak więc, chciałabym, abyś za rok to Ty poprowadziła obchody.
- Ja?! Ale dlaczego akurat JA?! A nie na przykład Zuzanna, jest starsza...
- A ty jesteś młodsza i potężniejsza.
- No... może... zastanowię się.
- Oczywiście, a sukienkę sobie zostaw. Dobranoc.
- Dobranoc pani! - miałam nadzieję, że już mogę iść, ale to tylko nadzieja, bo nauczycielka ponownie się do mnie zwróciła:
- Alesso – odwróciłam się do niej – Postaraj się nie zabić, dobrze? - uśmiechnęłam się.
- Dobrze, dobranoc. - i nie czekając na jej odpowiedź, teleportowałam się do pokoju.
Byłam okropnie zmęczona. Zdjęłam kozaki i rozmasowałam sobie bolące stopy. Potem zdjęłam sukienkę i wrzuciłam do kosza na panie. Wzięłam szybki prysznic i rzuciłam się na łóżko, myśląc tylko o spaniu do południa.

Pani poranka i mrocznej nocy
Splata jasność i ciemność
Ziemia, Powietrze, Ogień i Woda
Łączą nas w jedność.

Izyda, Astarte, Diana,
Hekate, Demeter, Kali, Inanna.

Stąpaj lekko po Ziemi,
Wdychaj łagodnie Powietrze,
Otul się miękką Wodą,
Ostrożnie dotykaj Ognia.

LD: 74
OBE: 0
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-03-2011, 13:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-03-2011 13:58 przez wawel.)
Post: #2
RE: Fragmet "Wojny Bogów" by Alessa
Za bardzo się nie znam. Ale przeczytałem wszystko Zaciesz. Więc chyba nie jest nudne. Znalazłem literówkę "i wrzuciłam do kosza na panie." (Przedostatnia linijka.) Za bardzo nie wiem o co chodzi z tymi mocami , obchodami itp.

LD: 0
OOBE: 0
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-03-2011, 17:02
Post: #3
RE: Fragmet "Wojny Bogów" by Alessa
Spox, chodzi tylko czy wam się podoba, czy nie. Co do literówek to ich pełno. Nie martw się, poprawię Zaciesz

Pani poranka i mrocznej nocy
Splata jasność i ciemność
Ziemia, Powietrze, Ogień i Woda
Łączą nas w jedność.

Izyda, Astarte, Diana,
Hekate, Demeter, Kali, Inanna.

Stąpaj lekko po Ziemi,
Wdychaj łagodnie Powietrze,
Otul się miękką Wodą,
Ostrożnie dotykaj Ognia.

LD: 74
OBE: 0
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-03-2011, 18:31
Post: #4
RE: Fragmet "Wojny Bogów" by Alessa
Jak Harry Potter Zaciesz Tylko więcej bajerów z teleportacją itp.

Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości