Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dobro, czy obojętność?
16-11-2013, 13:03
Post: #1
Dobro, czy obojętność?

Żyjemy w takich czasach, że mamy wybór, zazwyczaj na początku dużo piszę, ale tutaj nie mam za dużo do powiedzenia, więc przejdę od razu do rzeczy:

Czy zależy wam na byciu dobrym? Daje wam jakąś satysfakcje myślenie, że jest się dobrym człowiekiem? Czy może liczy się obojętność, bardziej zaspokajanie swoich potrzeb niezależnie od dobra?

Nie mam za dużej weny, a wątek napisać musiałem, bo bym zapomniał, a ciekaw jestem waszych wypowiedzi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-11-2013, 14:58
Post: #2
RE: Dobro, czy obojętność?

cóż mogę powiedzieć, że ja staram się być dobrym człowiekiem Usmiech może najbardziej motywuję mnie huna i jej zasady, może wiara w Boga nie wiem ale na pewno nie jestem obojętny (w sumie to też napisałem dość krótko Blush )

LD: ok. 40

"Jestem tym kim jestem, dzięki ludziom których spotkałem. Bez nich byłbym nikim, z nimi mogę wszystko."

Ogarniam hunę Blush
Kocham.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-11-2013, 20:01
Post: #3
RE: Dobro, czy obojętność?

Dobro. Zostałem tak wychowany i jestem chrześcijaninem... Poza tym to sprawia mi przyjemność. Ostatnio rozprzestrzeniła się moda na "bycie lepszym". Masz nowy telefon? Jesteś lepszy. Masz markowe ubrania? Jesteś lepszy. Pijesz, palisz etc? Jesteś lepszy. Wyśmiewasz się z ludzi, którzy się uczą, nazywasz ich kujonami? Jesteś lepszy. Obrażasz kogoś z powodu jego wad (np. wzrostu)? Jesteś lepszy... A przynajmniej za takiego się uważasz. Ludzie za takim zachowaniem maskują własne braki, brak pewności siebie i wszystkie inne rzeczy których się wstydzą, ale nie mają ochoty żeby je zmienić. Tak jest po prostu łatwiej, ale tym zachowaniem ludzie krzywdzą innych i zawsze staram się temu zapobiegać. Typowym przykładem są tutaj polskie szkoły, gdzie zbiera się paczka "z wyższych sfer" (nie koniecznie muszą być zamożni, po prostu za takich się uważają), która znajduje sobie jakiegoś szaraka i się na nim wyżywają. Większość ludzi jest obojętnych na takie zachowanie, bo ich to nie dotyczy. Zgnębią jakiegoś kujona? Lepiej jego, niż mnie, prawda?

Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem. - Andrzej Sapkowski, Pani Jeziora
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Lotnik
17-11-2013, 10:45
Post: #4
RE: Dobro, czy obojętność?

hmmm... nie w każdym przykładzie mogę się zgodzić. Jestem teraz w gimnazjum i wcale nie jest aż taki zły poziom o jakim mówisz (nie wiem jak gdzie indziej). Przynajmniej wśród moich znajomych wykształciłem grono osób raczej dobrych a co do wad o przecież wszyscy je mamy! Nie mówiąc o wzroście i wyglądzie mam paru kolegów chodzących w raczej nie markowych ubraniach a i tak mają wielu kolegów i w sumie się nie dziwię bo są bardzo spoko Blush a co do paczek z "wyższych sfer" owszem są takie ale nigdy jakoś nie widziałem by popisali się przemocą lub wandalizmem Blush Powtarzam tylko, że ja przedstawiłem moją sytuację i powtarzam jeszcze raz nie wiem jak gdzie indziej.

LD: ok. 40

"Jestem tym kim jestem, dzięki ludziom których spotkałem. Bez nich byłbym nikim, z nimi mogę wszystko."

Ogarniam hunę Blush
Kocham.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-11-2013, 11:16
Post: #5
RE: Dobro, czy obojętność?

Scarabax, owszem. Nie wszędzie tak jest i cieszę się, że w twojej szkole są tacy ludzie Usmiech Ja tylko opisałem sytuację u mnie w liceum

Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem. - Andrzej Sapkowski, Pani Jeziora
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Scarabax
18-01-2015, 00:31
Post: #6
RE: Dobro, czy obojętność?

A można być obojętnie dobrym ? W sumie ludzie mnie nie interesują, wolę książki, ale jak widzę, że ktoś ma problem to staram się go wysłuchać. Nie jestem święta i nie umiem rzucać życiowymi cytatami jak z rękawa, ale sama obecność chyba dobrze wpływa na ludzi. Co do wyższych sfer z gimnazjum nie zgadzam się. Dużo obserwuję i widzę, że to ci z niższych sfer są nieznośni. W mojej szkole to właśnie tacy są bezczelni i niczego nie reprezentują sobą, oprócz papierosów, debilstwa i chamstwa Usmiech

"Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-01-2015, 16:25
Post: #7
RE: Dobro, czy obojętność?

Scarabax, szczęściarz z Ciebie, że masz takie fajne towarzystwo w szkole, ale podobny klimat nie zdarza się często. Sama wiele razy (będąc jeszcze w gimnazjum i liceum) musiałam przyjmować na siebie psychiczne ciosy od, jak ich nazwał mickes27, "lepszych". Było to konsekwencją mojego upartego niedostosowywania się do otoczenia, a otoczenie nie lubi indywidualizmu - masz być taki jak wszyscy, inaczej stado Cię zniszczy.

Nie wiem jak na byciu dobrym może zależeć, mnie się wydaje, że to po prostu odruch. Nad tym się nie duma. Jeśli widzę, że ktoś padł na ziemię jak długi, to przystaję i go zbieram - normalne, nie trzeba się nad tym zastanawiać - zastanawiają mnie natomiast ludzie, którzy by takiego jeszcze skopali. To dopiero jest problem filozoficzny! Dlaczego? Skąd takie dziwaczne zachowanie???

Nigdy nie przemawiała do mnie ideologia katolicka i w ogóle chrześcijańska. Być może źle ją pojmuję, ale zawsze mi to przypominało jakieś przedszkole dla dorosłych - jeśli będziesz grzeczny i nie będziesz zbierał na swoim koncie grzechów - pójdziesz do nieba i na odwrót.
Człowiek, który nie robi krzywdy drugiemu człowiekowi tylko dlatego, że boi się o (przepraszam) własny tyłek, wzbudza we mnie przerażenie.

Natomiast jakbym zaczęła zaspokajać swoje własne potrzeby nie bacząc na dobro innych... W zasadzie nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji, to w ogóle nie było by życie, zupełnie bez sensu. Co by mi to ostatecznie dało? Mogłabym czuć przyjemność wiedząc, że inni na tym cierpią? Żyłabym dłużej? Zachowałabym zdrowie? Zyskałabym mądrość?
Wątpię...
Raczej nie mogłabym spać po nocach wiedząc, że komuś robię krzywdę, żyłabym z wyrzutami sumienia, w stresie, nabawiłabym się nerwicy i szybciej przez to zmarła, tak głupia, jak się urodziłam. Więc chyba nie warto Tongue

Nigdy nie pozwól Wiedzy stanąć na drodze do Prawdy!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-01-2015, 18:08
Post: #8
RE: Dobro, czy obojętność?

(18-01-2015 16:25)Istota napisał(a):  zastanawiają mnie natomiast ludzie, którzy by takiego jeszcze skopali. To dopiero jest problem filozoficzny! Dlaczego? Skąd takie dziwaczne zachowanie???

Psychologia tłumu, nic więcej, może, że chamstwo Zaciesz Albo ktoś, kto został odrzucony próbuje zaimponować innym, aby go przyjęli. Jest tak wiele możliwości, ale to chyba nie jest wystarczające usprawiedliwienie dla takich ludzi. Zaciesz Nie jestem psychologiem, ale zdaje mi się, że takie zachowania są zakodowane w naszym umyśle od wieków. Nic na to się nie poradzi... No może, że gułag, albo sybir Usmiech

"Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-01-2015, 18:14
Post: #9
RE: Dobro, czy obojętność?

Wiele zachowań które opisujecie to po prostu "szczeniactwo", wszechobecne w szkole. Ja podczas 12 lat nauki w szkole byłam i dziewczynką do bicia, i broniącą słabszych, ale nieraz też byłam "łobuziarą". Jednak nie zdarzyło mi się nigdy sprawiać przykrości komuś bez powodu "bo to fajne". Bardziej to było na zasadzie "oko za oko" i "jak Kuba Bogu". Byłam grzeczna i miła, zbierałam piątki i szóstki, ale jeśli ktoś zaczynał po mnie jeździć, to pokazywałam pazurki.
Jednak im bliżej końca nauki w szkole, tym ludzie bardziej normalnieją i jeśli nie pomagają innym, to przynajmniej przestają dokuczać. No i w końcu ludzie dojrzewają, zaczynają wyznawać inne wartości, mają inne priorytety niż tylko co by tu zbroić. I nagle się okazuje, że szkolny łobuz z gimnazjum, do którego wzdychały wszystkie dziewczęta, nie ma do zaoferowania nic ani jako kumpel, ani jako partner życiowy, bo ze szkolnej sławy zostały mu tylko świadectwa pełne dwój i nieodpowiedniego.
Nie mogę patrzeć jak komuś się dzieje krzywda, szczególnie jeśli wiem, że mogę pomóc i wtedy oczywiście to robię. Jednak czasami niestety pomóc się nie da, wtedy dla własnego zdrowia i bezpieczeństwa trzeba zachować obojętność. Nie jest to łatwe, ale tak się zdarza.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-01-2015, 19:28
Post: #10
RE: Dobro, czy obojętność?

Jestem zdania, że oceny na świadectwie nie są wyznacznikiem niczego wielkiego.

W drugiej klasie gimnazjum dostałem dwie nagany od dyrektorki i pod względem uwag miałem najgorsze zachowanie w klasie, a jednak nie sądzę, żebym był jakimś złym człowiekiem - po prostu byłem w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. W trzeciej klasie również trochę przeskrobałem z takiego względu, że nie dałem po sobie jeździc.

Co do ocen z przedmiotów, to ludzie są różni. Mi wystarczy chodzenie na lekcje i czasami zajrzec do zeszytu - po tak nieznacznym wysiłku nie mam aktualnie żadnej oceny poniżej 3 na półrocze. Do tego 68 godzin opuszczonych z takiego względu, że czasem zwyczajnie nie chce mi się iśc do szkoły Usmiech

Nie mniej jednak 122 punkty miałem w rekrutacji do szkoły i 96% z egzaminu gimnazjalnego z matmy to chyba też nie najgorszy wynik (szczególnie, że nigdy się z matmy nie uczyłem w domu, a do tablicy podchodziłem może kilka razy w semestrze). Wynika to z tego, że ludzie są różni - jednym nauka przychodzi łatwiej, a innym trudniej, co jednak nie znaczy, że są gorsi, bo na pewno mają inne atuty, którymi przewyższają prymusów.

Wiem, że nie o to Ci chodziło, ale jednak chciałem sprostowac kwestię znaczenia wyników szkolnych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

Wróć do góryWróć do forów