Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego przestałem wierzyć w OOBE. (i nie tylko)
01-02-2019, 12:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2019 13:50 przez Bartek8.)
Post: #1
Thumbs Down Dlaczego przestałem wierzyć w OOBE. (i nie tylko)

Zacznę od tego, że jedną z istotniejszych rzeczy, która kiedyś trzymała mnie przy tym forum i tematach tu poruszanych zawsze było świadome śnienie. To tą dziedziną najbardziej się interesowałem, reszta podobnych wątków była tylko dodatkiem. Natomiast na zgłębianiu OOBE jakoś nigdy mi nie zależało. Poza pierwszym zachłyśnięciem się tą sensacyjną wiedzą. Nie wiem dlaczego. Albo nie pamiętam. Może uznałem, że to ponad moje siły i odpuściłem tę kwestie. Im dalej od pierwszego zetknięcia się z tym tematem, coraz bardziej czułem, że z Out Of Body Experience jest coś nie tak. Zresztą zawsze miałem odmienne zdanie co do różnych zagadnień z tym związanych. Tak więc mój przedsąd o OOBE właściwie zawsze był lekko sceptyczny. I taki sobie trwał, nie roztrząsałem go. Dopiero teraz, po prawie dekadzie, blisko 90 świadomych snach i jednym-dwóch stanach, którzy niektórzy uznali by za OOBE, zredefiniowałem swój pogląd na ten temat. Na wiele innych zresztą też, co pewnie również miało wpływ. Przez ten czas przebrnąłem przez kilka rewolucji w moim światopoglądzie, największym całkiem niedawno. Ale co najważniejsze chyba nauczyłem się sceptycyzmu i przekonałem się, że to nic złego. Do tego poznałem trochę mechanizmy, które kierują ludźmi, bynajmniej w kwestii wiary. Moje przemyślenie na temat Out Of Body Experience sprawdza się więc do - OOBE właściwie nie jest możliwe. A nawet jeśli, eksterioryzacja jest zupełnie czymś innym niż się uważa. Zaznaczę tutaj, że nikogo nie mam zamiaru przekonywać co do tego stwierdzenia. Nie łudzę się nawet, że ktoś przyzna mi racje, ponieważ swoje rozważania opieram na własnych koncepcjach np. na temat duszy, "życia" po śmierci i przemyśleniach na temat np. istnienia bóstwa i tak dalej, więc zrozumienie tego najpewniej wymagałoby zapoznania się z tymi poglądami, a przecież tutaj nie o tym. To znaczy chcąc napisać dlaczego nie wierzę w OOBE, jestem zmuszony poruszyć te kategorie, ale zrobię to bez wnikania w szczegóły. Traktuje ten wpis raczej jako przedstawienie, myślę, interesującej zmiany. W końcu moderator forum i wieloletni oneironauta zmienił pogląd na temat samego przedmiotu strony. Lol2 Zmiana ta spowodowała, że usunąłem ponad 100 swoich postów, (a pewnie powininem usunąć więcej), ponieważ już się z nimi nie identyfikuje. Co prawda forum jest już wymarłe, ale wątki dalej są odwiedzane przez internautów.

Sądzę, że dusza nie ma ciała. Rzecz jasna nie ma ciała fizycznego, ale ponadto żadnego. Nawet jak to się mówi - astralnego. Dusza jest właściwie umysłem, tylko, że wyzwolonym z obłudnych objęć ciała - mózgu. A właściwiej jest tym "czystym" stanem umysłu. Nadświadomością. Esencją. Umysł nastomiast jest stwarzany przez nie do końca poznane jeszcze procesy zachodzące w mózgu. A więc Mózg -> Umysł ((Dusza)) Trudno pojąć czym jest umysł, a jeszcze trudniej pojąć gdzie właściwie się znajduje. Przecież nie jest tym samym co mózg, nie jest organem. Pomimo to zdaje się, że umysł, a tym samym dusza, nie funkcjonuje z dala od organizmu. Rzecz jasna na pewno nie funkcjonuje w jego fizycznym obrębie, ale też nie z dala. (W naturalnych warunkach. Wierząc cyberpunkowi i innym bajkom, w przyszłości hipotetycznie mogłoby być możliwe przeniesienie umysłu do świata wirtualnego). Jak pisał William Blake "Człowiek nie ma Ciała oddzielnego od Duszy; to bowiem, co Ciałem zwiemy, jest cząstką."

Zmierzam do tego, że dusza, umysł aby opuścić ciało, musiałby zerwać połączenie z mózgiem, co jest absurdalne. Do póki sam mózg istnieje, generuje umysł, który jest od niego zależny. Umysł jest produktem w ciągłym procesie powstawania. Co prawda mam też na myśli, że zrywając połączenie umysłu z mózgiem, ostała by się sama esencja - dusza, ale sęk w tym, że OOBE to wbrew pozorom podróż umysłem, a nie duszą. Zupełnie jak we śnie. Ponadto myślę, że OOBE jest paradoksalnie nieświadomym LD. Wnioskuję to po przeczytaniu wielu relacji o tkzw. wyjściu z ciała.

Wyjścia dzielą się na typy; do świata fizycznego, oraz do świata "astralnego."

W pierwszym typie, często zdarza się, że odwiedzane miejsce troszkę różni się od właściwego. Są inne kolory ścian, jakieś dodatkowe meble itd. Niektórzy sądzą, że to "astralne" przedmioty, które egzystują w duchowej sferze. Ja uważam, że to zupełnie jak we śnie - miejsca, zwykle wyglądają trochę inaczej niż ich faktyczny odpowiednik. To jednak tylko taki mały haczyk. Bardziej zastanawiałoby mnie, że w tych podróżach mamy ciało. O tym, wspomniałem na początku. Ponadto, zakładając, że dusza to czysta świadomość, myśl, dlaczego postrzega ona świat w podobny sposób do tego, w jaki my postrzegamy świat fizyczny. Tak, myślę, że widzenie w 360 stopniach, zniekształcona wizja itd. to nadal podobne widzenie. Jak po kwasie. Nic w tym duchowego. Domyślam się, że dusza, czyli informacja, coś nieuchwytnego powinna pojmować rzeczywistość w całkowicie odmienny sposób, nie wyobrażalny dla nas, którzy jesteśmy przyzwyczajeni tylko do zmysłowego i emocjonalnego pojmowania świata.

Przechodząc do częstszego dla eksterioryzacji typu, czyli wyjścia do świata astralnego, zdarza się, że "obenauta", nie ma ciała, lub ma bardzo małe, jest kulką, lub czymś w tym stylu. Każdy, rzecz jasna, subiektywnie opisuje to co widział w tym astralnym świecie. Często pojawiają się takie miejsca jak duchowy szpital, park, gdzie na spokojnie można spotkać zmarłych, kojąca muzyka i tak dalej, i tak dalej. Każdy widzi te miejsca po swojemu, a jeśli u nich się takowe nie pojawiają, to widzą co innego - gesty, znaki i inne równie symboliczne rzeczy. I właśnie te słowo jest tutaj kluczem - symbolika, i to wręcz ekstremalnie przyziemna. Myślenie symboliczne to cecha fizyczna. Cecha umysłu, albo raczej mózgu. I wtedy bym to zaakceptował, gdyby nie to, że to przecież rzekomo dusza zwiedza wymiar astralny, a nie umysł. A jak wspomniałem według mnie, podróż umysłem poza ciało jest niemożliwa. Niektórzy powiedzą, że subiektywna wizja astralu to zabieg celowy, by człowiek mógł to wszystko lepiej zrozumieć. Więc albo astral robi z nas idiotów, posługujących się symboliką w bardzo ubogi sposób, albo ja nie rozumiem, jaki byłby tego cel. Podróż w wymiar astralny, jako zgłębianie tajemnic duchowości, poznawanie prawdy...poprzez iluzje, poprzez utrwalanie subiektywnych i kulturowych wzorców? ( Uniwersalność wartości funkcjonujących we wręcz idealnej duchowej sferze, też jest bardzo wątpliwa) Przecież to zaprzeczenie prawdy, podczas gdy mogłaby być ona przekazana w sposób bardziej autentyczny. W końcu dusza zrzucając zbroje pod nazwą "umysł", nie ulega złudzeniom, ponieważ nie potrzebuje interpretacji, tak jak potrzebowałby mózg. Jej pojmowanie jest więc właściwie nieograniczone, bo sama jest pojęciem. A ktoś może jeszcze powiedzieć, że ta cała symbolika to efekt powrotu duszy do ciała, a więc procesu konwersji tego co doświadczyła dusza, na system pojęciowy umysłu. Ale w takim razie po co to wszystko, skoro ulega to takiemu zniekształceniu?
Jeśli natomiast eksterioryzacja istnieje - myślę, że wiązałoby się to z możliwością wniknięcia w bardziej duchową, tą nieuchwytną warstwę świata. Doświadczeniem poza granicami pojmowania.
Niektórzy uważają, że mają dowody swojej działalności poza ciałem. Cóż, właściwie wielu wierzących w dany dogmat ma na niego dowody, Chrześcijanie, New Age'owcy, Buddyści, wszyscy znajdą sobie dowód. (A właśnie, poznałem też krytyczne spojrzenie na lepiej lub gorzej przeprowadzone badania, eksperymenty i dowody.) Zresztą, to nie istotne, jak napisałem, każdy może sobie znaleźć dowód na co chce, w końcu "fakt jest głupi." Usmiech Ja dzięki mojemu przedsądowi, znalazłem sobie dowód, na nie-istnienie OOBE. Chociaż być może ktoś wyjątkowo doświadczył dosłownego wyjścia ciała, doświadczył cudu, który wymyka się wszelkiemu pojmowaniu. Glupek

Opiszę jeszcze krótko, stan którego jakiś czas temu doświadczyłem. Co ciekawe przyszedł on akurat wtedy, gdy rozmyślałem nad tym, o czym tutaj napisałem. Mogę coś pomieszać w kolejności, bo minęło już trochę czasu.

Przez długi czas nie mogłem zasnąć, leżałem w bezruchu i czekałem na sen. W pewnym momencie pojawiły się bardzo przyjemne wibracje. Od razu skojarzyłem je z OOBE, jednak w ogóle nie wywołało to u mnie żadnej innej reakcji, ani fizjologicznej, jak szybsze bicie serca, ani psychicznej. Gdy wibracje ustały otworzyłem oczy i właściwie nic się nie zmieniło. Patrzyłem się na ciemną ścianę. Słyszałem dziwny, dobiergający głos zza moich pleców. Jakby dyszenie. Postanowiłem się obrócić na plecy, ale szło to bardzo opornie, jakbym miał lagi. W końcu się udało i teraz, gdy leżałem na plecach podniosłem się z tylko tułowiem. To miało taki sam proces. Jakbym wyrywał się z ciała. Okazało się, że moje ciało zostało w pozycji leżącej, a jednak ja byłem już w pozycji siedzącej. Po prostu wstałem ze swojego ciała. Pomyślałem - "I to jest te OOBE?" W odróżnieniu od LD, świadomość była niezachwiana, a rzeczywistość bardzo realistyczna. Jakoś jednak nie chciało mi się wychodzić dalej. Wróciłem więc do pozycji leżącej i przewróciłem się na drugi bok, xD. Teraz widziałem co tak dyszy. Na drugim łóżku, leżał duży, ciemny stwór, widziałem tylko jego ślepia. Bliżej mnie natomiast znajdowała się niska istota emitująca, lub będąca oślepiającym światłem. Pomyślałem - "To te byty astralne, o których tyle kiedyś rozmawiałem ze znajomymi?" Pomimo, że obie te istoty mnie przerażały, spokojnie sobie rozmyślałem i ...jakby to ująć - nabrałem trochę więcej świadomości i uświadomiłem sobie, że tak właściwie to jest to sen. Świadomy, na jakimś innym poziomie. Widok ten jednak nadal mnie przerażał, nie wiedziałem co robić, chciałem zamknąć oczy, żeby po prostu ich nie widzieć, ale gdy zamykałem powieki, to nic nie dawało - wszystko widziałem tak jak wcześniej. Wtedy cała akcja przeniosła się w inne miejsce. Gdzie, to już nie istotne. Akcja zmieniała się kilka razy, a z każdą zmianą wytracałem poziom świadomość, a wszystkie cechy rzeczywistości działały jak w LD. Przy ostatniej zmianie nastąpiło charakterystyczne po OOBE fałszywe przebudzenie, ale jednak nadal miałem świadomość, że to sen.

Niektórzy uważają, że LD to też OOBE, a inni na odwrót. Ja po obudzeniu stwierdziłem, że to co przeżyłem, to co ludzie nazywają OOBE, to jakiś specyficzny rodzaj świadomego snu. Spioch

youtube.com/wavru7
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Tomek
02-02-2019, 16:24
Post: #2
RE: Dlaczego przestałem wierzyć w OOBE. (i nie tylko)

Zasadniczo się z Tobą zgadzam. W OOBE przestałem wierzyć mniej więcej wtedy, gdy postanowiłem odciąć się od świata ezoteryki i tak dalej. Może nawet nieco wcześniej. Sam nie pamiętam kiedy to dokładnie było (lata temu) ale Ty zapewne kojarzysz ten okres.

Powiem szczerze, że nasze poglądy na tę kwestię pokrywają się na tyle, że nie mam zbyt wiele tutaj do dodania.
Razem z partnerką zauważyliśmy, że OOBE również (pod kątem opisów) przypomina to, co dzieje się z człowiekiem podczas śmierci klinicznej. Zakładam wobec tego, że jest ono czymś w jakiś sposób związanym z LD i właśnie tym drugim, wspomnianym przeze mnie zjawiskiem, które ponoć jest nawet już dobrze rozpracowane przez naukę (zdaniem mojej partnerki, która studiuje na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym).

Zachwyciły mnie Twoje przemyślenia na temat zdolności poznawczych tego, co rozumiemy tutaj przez "duszę". Całkowicie się z tym zgadzam, a Twoje przemyślenia kojarzą mi się z problematyką "Ptaśka" Whartona. Polecam tę lekturę każdemu, kto chce sobie zgłębić ten temat.

Wharton napisał(a):W świetle prawdziwego znaczenia wszystko, co ważne, staje się trywialne, tak jak całe życie wydaje się niczym wobec śmierci. Myślenie zabija poznanie - nie tyle zabija, co wyjaławia, destyluje poznanie w wiedzę. Myślenie: proces przetwarzania poznania w wiedzę.

Wharton napisał(a):Żeby usłyszeć, nie słuchać.
Żeby zobaczyć, nie patrzeć.
Żeby wiedzieć, nie myśleć.

I to chyba tyle z tego, co mam do dodania w tej sprawie. Ciekaw jestem zdania innych użytkowników forum, ale nie wiem, czy mogę jeszcze na nie liczyć Mysli
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
 Podziękowali: Bartek8
02-02-2019, 22:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2019 22:15 przez Bartek8.)
Post: #3
RE: Dlaczego przestałem wierzyć w OOBE. (i nie tylko)

Podpisuję się, pod przywołanymi przez Ciebie cytatami. Może za wyjątkiem fragmentu "w świetle prawdziwego znaczenia".
Właśnie, istotne jest zrozumienie, że rozumienie, myślenie, to proces. Charakterystyczny dla umysłu, nieskończony proces przetwarzania poznania w wiedzę i wiedzy w poznanie. (koło hermeneutyczne) Przypomina mi się cytat dotyczący filozofii Henriego Bergsona
"Myślenie pojęciowe zniekształca świat, niszczy całą płynność rzeczywistości, rozkłada ów organizm na oderwane od siebie elementy i przez to go "zabija": zamiast obrazu żywej całości otrzymujemy szkic suchego szkieletu, w dodatku uchwyconego z pewnego tylko punktu widzenia."

youtube.com/wavru7
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

Wróć do góryWróć do forów